Władysław Abramek mieszkał z rodzicami w miejscowości Wola Przybysławska (województwo lubelskie). W czasie okupacji niemieckiej pomagał Żydom ukrywającym się w pobliskim lesie, za co zginął z rąk Niemców. Według niektórych przekazów mógł zginąć razem z rodziną Aftyków, która także pomagała Żydom. W jednej ze wzmianek czytamy natomiast, że mógł się tam znaleźć przypadkowo*. Dużo więcej szczegółów na temat samej pomocy udzielanej Żydom podaje Krzysztof Wójtowicz, krewny Abramka.

Wyjaśnia on, że Władysław, najstarszy brat jego babci, był podczas okupacji partyzantem. Dostarczał pożywienie i broń Żydom, którzy ukrywali się w lesie. Prawdopodobnie doniósł na niego ktoś z oddziału. Krzysztof Wójtowicz wspomina: „Żołnierze niemieccy przyjechali do owego lasu i wrzucili granaty do ich ziemianek – ziemianek żydowskich rodzin, gdyż obawiali się ich, gdyż mieli broń. Po zamordowaniu żydowskich rodzin przyjechali do domu rodzinnego Władysława” (FLV, List od Krzysztofa Wójtowicza [krewny] z 20.01.2014 r.). Niemcy czekali na Władysława w jego domu. Tam go nie było, ponieważ, w porę ostrzeżony, schował się w lesie. Zdarzały się jednak przypadki, że gdy partyzant nie wrócił do domu, zniecierpliwieni Niemcy zabijali jego rodzinę i palili budynki.

Władysław wiedząc, co czeka jego krewnych, odważył się wrócić do domu. Niemcy od razu pochwycili go razem z ojcem, a następnie ciężarówką wywieźli do najbliższego domu przy skrzyżowaniu drogi. Tam na podwórku „[…] bili go do utraty przytomności, a gdy ją stracił polewali go wodą i tak dalej, to wszystko działo się na oczach ojca, przy tym jeden z Niemców powiedział: »widzisz, jak wychowałeś syna«” (FLV, List od Krzysztofa Wójtowicza [krewny] z 20.01.2014 r.).

Niemcy nie mieli dla niego litości. „Potem zabrali go na skrzyżowanie i puścili, żeby uciekał, ale jak mógł to zrobić wycieńczony i pobity człowiek, po kilku jego krokach strzelili mu w plecy – i wszystko widział ojciec, śmierć i bicie syna, był bezradny i to wszystko, ponieważ poświęcał się za Żydów, a później za swoją rodzinę” (FLV, List od Krzysztofa Wójtowicza [krewny] z 20.01.2014 r.).

Władysław Abramek został zamordowany za ratowanie ludności żydowskiej 10 grudnia 1942 r., miał około 20 lat.

 

Bibliografia:

  1. FLV, List od Krzysztofa Wójtowicza [krewny] z 20.01.2014 r.
  2. Bartoszewski, Z. Lewinówna, Ten jest z Ojczyzny mojej. Wspomnienia z lat 1939-1945, Warszawa 2007.
  3. Bielawski, Zbrodnie na Polakach dokonane przez hitlerowców za pomoc udzielaną Żydom, Warszawa 1981.
  4. Datner, Las sprawiedliwych. Karta z dziejów ratownictwa Żydów w okupowanej Polsce, Warszawa 1968.
  5. Those Who Helped. Polish Rescuers of Jews During the Holocaust, cz. 3, red. R. Walczak, Warszawa 1997.
  6. Wroński, M. Zwolak, Polacy – Żydzi 1939-1945, Warszawa 1971.
  7. Zajączkowski, Martyrs of Charity, Washington D.C. 1988.
  8. [Strona internetowa:] holocaustforgotten.com, dostęp: 1.04.2015 r., [Registry of over 700 Polish citizens killed while helping Jews during the Holocaust – Abramek Wladyslaw].
  9. [Strona internetowa:] www.zyciezazycie.pl, dostęp: 14.10.2014 r., [Pamięci Polaków, którzy narażali życie by ratować Żydów – Wola Przybysławska (1942)].

 

Uwagi:

* W. Bielawski, Zbrodnie na Polakach dokonane przez hitlerowców za pomoc udzielaną Żydom, Warszawa 1981, s. 13 oraz Those Who Helped. Polish Rescuers of Jews During the Holocaust, cz. 3, red. R. Walczak, Warszawa 1997, s. 50 podają, że Władysław Abramek zginął, bo przypadkowo znalazł się u Aftyków; według: W. Bartoszewski, Z. Lewinówna, Ten jest z Ojczyzny mojej. Wspomnienia z lat 1939-1945, Warszawa 2007, s. 509 – spłonął żywcem razem z Aftykami; W. Zajączkowski (Martyrs of Charity, Washington D.C. 1988, s. 273) podaje, że Władysław Abramek miał 2 lata, natomiast w relacji krewnego jest informacja, że został rozstrzelany na oczach ojca.